„Diabelski Kamień” w Bisztynku

Jednym z największych w Polsce głazów narzutowych jest „Diabelski Kamień” w Bisztynku.

„Diabelski Kamień” w Bisztynku to olbrzymi głaz narzutowy o wysokości 3 metrów, a obwodzie 28 metrów. Kamień ten znajduje się przy ul. Kolejowej, niedaleko  szkoły podstawowej.

W średniowieczu zwany był „Kamieniem Biskupim” i stąd wzięła się nazwa miasteczka – Bischofstein, czyli obecnie Bisztynek.

Podobno głaz spełnia życzenia, tylko trzeba go dwukrotnie obejść dokoła poczynając od charakterystycznego pęknięcia, myśląc o swoim życzeniu i  zgodnie ze wskazówkami zegara.

Kamień zwie się „Diabelski” i jest to drugi co do wielkości głaz narzutowy w Polsce.

 

Legenda związana z kamieniem:

Mieszkał kiedyś w Bisztynku ubogi szewc; los nie poskąpił mu tylko dzieci. Było ich tyle, że kiedy urodziło się ostatnie, nie miał już kogo prosić na kuma. Martwił się tym wielce szewczyna, praca mu nie szła, powędrował więc do miasta. A nuż się jakaś rada znajdzie ? Minę miał taką strapioną, że przechodzący właśnie nieznajomy młodzieniec spytał go, czym tak się frasuje. Chłop chętnie zwierzył się ze swojej troski. – No to ja ci będę kumem – rzekł na to młodzieniec. – Ale jak chłopak szkoły ukończy, to przyjadę po niego Uradował się szewc – nie tylko znalazł kuma, ale jeszcze takiego, co mu chłopaka do szkół pośle.

W następną niedzielę odbyły się chrzciny. Nieznajomy w dwa czarne konie zajechał przed chałupinę szewca i powiózł dziecko do kościoła. MICHAŁ na imię mu dano. Gdy wrócili do domu, kum wręczył ojcu trzosik na naukę chłopca.

Chłopak był zdolny, kształcono go więc na księdza nie przypuszczając, że to za diabelskie pieniądze. Michał właśnie nauki skończył i miał swą pierwszą mszę odprawić, kiedy zjawił się diabeł. Ale miał on jeszcze pilną pracę wykonać, to tak się ugadali: zanim Michał mszę ukończy, diabeł wielki kamień z Afryki przyniesie i przyjdzie po niego.

Poleciał diabeł co tchu, ale kamień olbrzymi był i ciężki okrutnie, droga powrotna zajęła mu więc więcej czasu niż przypuszczał. Kiedy był nad przedmieściem Bisztynka, usłyszał, że msza się już skończyła. Zatrząsł się diabeł ze złości, że się spóźnił i Michałową duszę stracił. Kamień wysunął mu się z rąk i z wielkim hukiem spadł tam, gdzie dotąd się znajduje.

Magiczna siła głazu trwa do dziś. Aby ustrzec się nieszczęść, należy obejść głaz dwukrotnie zgodnie ze wskazówkami zegara, pierwsze kroki stawiając od widocznej szczeliny. I choć naród nasz niby w gusła nie wierzy, ale wszyscy dziwnie jakoś w jedną tylko stronę wokół kamienia spacerują.

Posted in Przyroda | Leave a comment

Dodaj komentarz